Kiedy wykonuje się pewną czynność przez długi okres czasu, zyskując kolejne doświadczenia, bardzo łatwo jest zapomnieć o tym, co robiło się na początku. Zaczynając przygodę z blogowaniem wydawało mi się, że będę pamiętał każdy opublikowany wpis wraz z datą i listą tagów. Czasem klikam sobie po kategoriach lub stronach i widzę tytuły, które na pierwszy rzut oka nic mi nie mówią, a dopiero po kilku sekundach zdaję sobie sprawę, że “faktycznie, pisałem o tym”. Na szczęście wszelkiego rodzaju liczniki [odwiedzin, komentarzy, wpisów], które obserwuję, co jakiś czas pokazują mniej lub bardziej okrągłą liczbę, co oznacza, że przez chwilę mogę odetchnąć od bogatych merytorycznie wpisów na rzecz wyrzucenia z siebie “jubileuszowych przemyśleń”.

Od zera do bloggera.

Kiedy pisałem pierwsze, pamiętne, blogowe “Hello World”, roztaczałem przed sobą wizje przyszłości i przeróżnych pomysłów na to, jak kiedyś będę miał wierne grono Czytelników, a ilość odwiedzin pobije na głowę Google i Facebooka razem wziętych. Było całkiem miło pomarzyć o całym splendorze spływającym na piszącego i o pozycji branżowego eksperta, który mając niepozorną broń w postaci blogowych wpisów jest w stanie kontrolować i wpływać na światopogląd innych ludzi. Być może moje wyobrażenia nie sięgały aż tak daleko, ale na pewno zaczynając tworzyć niniejszy serwis chciałem osiągnąć chociaż część tego, co sobie wymyśliłem.