Wordpress jest bardzo przyjazną użytkownikowi i całkiem potężną platformą blogową, naprawdę do niewielu rzeczy można się w tym systemie “przyczepić”. Nie zmienia to jednak faktu, że pewne rzeczy wymagają dopracowania, a co najmniej ponownego przemyślenia. Jedną z takich “uciążliwości” jest zapisywanie postów do późniejszego sprawdzenia / przeredagowania / edycji. W momencie bezpośredniego zapisania poprzez użycie przycisku “zapisz szkic” [ang. “save draft”] i późniejszej publikacji [późniejszej, czyli co najmniej jeden dzień po napisaniu szkicu] ze zdziwieniem możemy stwierdzić - “a co to za dziwna data?”. Otóż, w momencie pierwszego zapisu data publikacji jest już ustawiona “na sztywno” w bazie danych i nie da się jej zmienić inaczej, niż przez edycję jednej z kolumn odpowiedniego rekordu w tabeli wp_posts. Przyznacie sami, że to zachowanie jest nieco nielogiczne, jednak twórcy uważają inaczej.

Do tej pory radziłem sobie w następujący sposób:

  • pisałem posta
  • zapisywałem go przez “zapisz szkic”
  • [mija parę dni]
  • zapętlałem powyższe dwa punkty, aż uznałem wpis za ukończony
  • tworzyłem nowego posta i kopiowałem całą treść
  • dopiero wtedy publikowałem wpis
Było to jednak mało wygodne podejście, dlatego zacząłem szukać rozwiązania, które pomogłoby zredukować liczbę kliknięć potrzebnych do osiągnięcia zamierzonego efektu. Na rozwiązanie wpadłem przypadkiem, kiedy podczas “szlifowania” jednego z postów korzystałem z przycisku “podejrzyj”, który przeładowywał mi podgląd wpisu zamiast zmienić zakładkę kliknąłem w przycisk “przejdź na stronę”. Zwykle Wordpress krzyczał w takim wypadku, że jeśli przejdę na inną stronę to stracę całą moją pracę, a wtedy gładko przeszedł tam, gdzie go link prowadził. Szybko nadusiłem [Backspace] wracając do ekranu edycji ze zdumieniem stwierdzając, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ze względu na to, że nie skorzystałem jeszcze z funkcji zapisania szkicu, postanowiłem przetestować, jak zachowa się w takim wypadku data publikacji wpisu [było to kilkanaście minut przed północą, tak więc spokojnie mogłem poczekać na zmianę daty]. Kilkanaście minut później patrzyłem ze zdziwieniem na opublikowany wpis… z “jutrzejszą” datą! Krótko mówiąc - kolejny problem za mną, doświadczenie++. ;] Podsumujmy więc [dla tych, którym nie chce się czytać ;]]:
  • piszesz posta
  • NIE zapisujesz go jako szkic, za to “podglądasz” poprzez funkcję “podejrzyj”, ew. czekasz na autozapis, ale w moim przypadku nie zawsze to działało, dlatego polecam jednak podglądanie
  • [mija parę dni]
  • zapętlasz dwa powyższe punkty, aż uznasz wpis za skończony
  • publikujesz wpis, nie ma potrzeby kopiowania całej treści, tagów, ustawiania kategorii i masy innych rzeczy, w zależności od tego, jak bardzo lubisz “bawić się” w konfigurację wpisów.
Miłego blogowania!