Ruby: Błąd "no such file to load -- mkmf (LoadError)".

Instalowałem ostatnio interpreter Rubiego i framework Rails do obsługi Redmine na serwerze. Tak się złożyło, że podczas instalacji wyskoczyło kilka błędów, które być może zmuszą Was do “podrapania się w głowę”, dlatego w dzisiejszym krótkim wpisie publikuję rozwiązanie jednego z nich.

Redmine: Konfiguracja powiadomień email dla Google Apps we własnej domenie.

Na rynku oprogramowania do zarządzania projektami jest wiele różnych skryptów i aplikacji, których filozofia w lepszy lub gorszy sposób wpasowuje się w nasz sposób postrzegania tego, w jaki sposób powinien przebiegać poprawny “przepływ pracy” powodujący powstanie produktu końcowego. Jednym z takich skryptów jest Redmine, który w pewien sposób “pasuje mi” podczas tworzenia własnych projektów. Nie oznacza to jednak, że korzystanie z niego jest proste - dlatego w dzisiejszym wpisie chciałbym przedstawić “wymęczony” sposób na konfigurację powiadomień emailowych dla akcji, jakie użytkownicy podejmują w systemie.

Wstęp: O Redmine słów kilka.

Systemy wspomagające zarządzanie projektami to bardzo fajny sposób na ułatwienie sobie pracy podczas pracy nad nimi, szczególnie, jeśli pracuje się w grupie. Od pewnego czasu znowu wróciłem do ThunderBirda jako głównego klienta poczty [nie wiem, jak wcześniej mogłem męczyć się z otwartą od rana do wieczora zakładką GMaila w Firefoksie], przez co nie postrzegam już odbierania maili jako przykrej konieczności, lecz jako “jeszcze jedno zadanie systemowe”.

[PHP] Błąd: Call-time pass-by-reference has been deprecated.
Od pewnego czasu korzystam z pewnej bardzo ciekawej aplikacji pomagającego w zarządzaniu projektami. Redmine, bo tak jej “na imię” spełnia praktycznie wszystkie moje wymagania w tym zakresie, poza faktem, że jej wydajność jest “mocno średnia” [jest napisana w Ruby on Rails]. Dzisiaj jednak siadając przy komputerze stwierdziłem, że spróbuję czegoś nowego. Ze względu na to, że miałem przez chwilę styczność z polecanym przez jednego z kolegów OpenGoo zaprosiłem “na warsztat” właśnie ten “kawałek kodu”.