W planie zajęć na uczelni przewidziane było dzisiaj labolatorium, którego integralną częścią jest wykonywanie zrzutów ekranu z programu, w którym uprzednio zostały przeprowadzone obliczenia. Obrazy te należy potem wstawić do preferowanego edytora tekstu aby finalnie uzyskać dokument, który po odpowiednim opisaniu można oddać jako sprawozdanie z ćwiczenia. Wszystko byłoby proste i łatwe, gdyby nie to, że tempo pracy nie pozwala na użycie żadnego programu graficznego, który byłby złożony bardziej niż “standardowy” Paint.

Wstęp.

Algorytm wygląda bardzo prosto: po wykonaniu danego etapu obliczeń klikam [Print Screen] i wklejam zrzut całego pulpitu. Następnie muszę przesunąć obraz i skrócić go na tyle, żeby zawarte w nim okienko “jakoś” wyglądało. Potem tylko zapis finalnej wersji, z przyzwyczajenia w formacie PNG i już można wklejać go przez “przeciągnięcie” do Writera.

Nie potrzeba zbyt wielkiego zaangażowania procesów myślowych, żeby zrozumieć, który z kroków algorytmu jest najbardziej problematyczny. Ręczne “skalowanie” i przycinanie obrazu jest czymś, co nie należy do specjalnych przyjemności, szczególnie, jeśli komuś zależy na uniknięciu “pasków” na bokach [tak, pod tym względem jestem strasznym perfekcjonistą].

Dzisiaj, ze względu na fakt, że jest to już kolejna “edycja” tego labolatorium, stwierdziłem, że poziom znużenia przygotowywaniem kolejnych obrazków osiągnął punkt krytyczny i trzeba to jakoś usprawnić. Wpisanie w Google frazy “zrzut ekranu aktywnego programu” nie zajęło mi wiele czasu, a już na jednej z pierwszych stron z listy wyników znajdowało się rozwiązanie.

Rozwiązanie.

Na stronie Microsoftu znajduje się dosyć krótki i zwięzły artykuł na temat tworzenia zrzutów ekranu w systemie Windows. Zawarta jest w nim następująca informacja [no dobra, trochę ją przeredagowałem ;]]:

“Aby skopiować tylko aktywne okno, naciśnij kombinację klawiszy [Alt] + [Print Screen].”

Znaczy to mniej więcej tyle, że wystarczy wskazać okno, któremu chcemy zrobić “zdjęcie”, “nadusić” jednocześnie klawisze [Alt] + [Print Screen] i gotowe. Niby jest to niewielka różnica - pomiędzy zwykłym, pojedynczym [Print Screen]‘em a tym skrótem, ale potrafi istotnie umilić życie. ;]

Co więcej, korzystając z tego skrótu klawiaturowego możemy bez specjalnej obróbki wkleić taki obraz do dowolnego programu, co znacznie skraca czas wykonywania pewnych zadań.

Podsumowanie.

Ten artykuł jest próbą rozpoczęcia serii krótkich wpisów z prostymi informacjami, których znajomość znacznie oszczędza nasz czas i wzbogaca wiedzę na temat ukrytych sposobów wykonywania pewnych rzeczy. Nie będzie to seria regularna - postaram się jednak, żeby jak najwięcej wtorków było “zapełnionych”. Znajdą się tutaj po prostu posty [w mojej opinii] przydatne, lecz zbyt małe tematycznie, żeby rozwijać je w PWP - “poważnym” wpisie piątkowym. ;]

Mam nadzieję, że przyda Wam się dzisiejsza informacja - będę wdzięczny za wszelkie opinie wyrażone w komentarzach. Do zobaczenia w piątek!