Linkdump #50: Co za font!

Czym byłyby nasze programy, strony internetowe, skrypty i inne twory wyobraźni, gdyby nie czcionki, które wdzięcznie wyświetlają powierzoną im treść? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, aczkolwiek każdy zgodzi się, że gdyby nie mnogość krojów pisma, nie bylibyśmy w stanie tak zręcznie sterować wyglądem produktu, sugerując użytkownikowi końcowemu niewerbalne znaczenie danego tekstu. Dlatego dzisiejszy Linkdump po raz kolejny jest poświęcony właśnie czcionkom, które dają nam tego typu możliwości.

[Windows] Print screen / zrzut ekranu aktywnego okna programu.

W planie zajęć na uczelni przewidziane było dzisiaj labolatorium, którego integralną częścią jest wykonywanie zrzutów ekranu z programu, w którym uprzednio zostały przeprowadzone obliczenia. Obrazy te należy potem wstawić do preferowanego edytora tekstu aby finalnie uzyskać dokument, który po odpowiednim opisaniu można oddać jako sprawozdanie z ćwiczenia. Wszystko byłoby proste i łatwe, gdyby nie to, że tempo pracy nie pozwala na użycie żadnego programu graficznego, który byłby złożony bardziej niż “standardowy” Paint.

Wstęp.

Algorytm wygląda bardzo prosto: po wykonaniu danego etapu obliczeń klikam [Print Screen] i wklejam zrzut całego pulpitu. Następnie muszę przesunąć obraz i skrócić go na tyle, żeby zawarte w nim okienko “jakoś” wyglądało. Potem tylko zapis finalnej wersji, z przyzwyczajenia w formacie PNG i już można wklejać go przez “przeciągnięcie” do Writera.

[Windows] Przywracanie widoczności okien poza ekranem.
Na pewno pamiętacie mój niedawny wpis dotyczący pracy na dwóch monitorach. Ostatnio zaszła w tej materii mała zmiana, ze względu na fakt, że musiałem jeden z nich odstąpić [pożyczyć] koledze - jego sprzęt niestety odmówił dalszej współpracy, a bez komputera ciężko się żyje. ;] W każdym razie kolega się cieszy bo dalej może pracować, a ja natrafiłem na kolejny całkiem ciekawy problem. Problem. Pracując na dwóch ekranach miałem możliwość dowolnego rozmieszczania okien, co było bardzo przydatne - system był na tyle miły, że pamiętał ostatnie położenie każdego z nich.