Ostatni wpis ukazał się tutaj 26 listopada 2011 roku, co daje nam interwał czasowy równy 126 dniom. W życiu blogu to tak, jakby w międzyczasie się zestarzeć, ale mam nadzieję, że uda mi się jakoś wybłagać wybaczenie mi tej absencji. Przez cały ten czas (oczywiście odliczając studia, które jednak dały się istotnie we znaki aż do samego końca stycznia) zajmowałem się ciekawymi rzeczami, o których na pewno przeczytacie w kolejnych wpisach. Tymczasem zapraszam do lektury “nowego Hello World”, czyli krótkiego opisu tego, co sobie kombinowałem, jak mnie nie było. :)

Fotografia: love2dreamfish, CC-BY-SA.

Symfony2

Na wstępie odpowiadam na pytanie Andrzeja, które zadał w komentarzu do poprzedniego wpisu:

Symfony srymfony, napisz gdzie byłeś jak Cię nie było ;P

Właśnie tam byłem, głęboko pogrzebany pod masą abstrakcji Symfony2. :) Pamiętam, ile radości wzbudziły moje zachwyty w pamiętnym wpisie z lipca tamtego roku, ale naprawdę nadal jestem pod wrażeniem możliwości kodu stworzonego przez Fabiena Potenciera i spółkę. Tego frameworka po prostu używa się tak, jakby go nie było, tak jakby PHP był zupełnie innym językiem, który nagle przebudował w sensowny i atrakcyjny sposób całą swoją bibliotekę standardową. “Frameworki MVC” są passe, teraz czas na frameworki Request / Response! Ech, znowu zaczynam, wystarczy. W każdym razie tam właśnie byłem, niech za dowód posłuży lista prawie 200 tematów na wpisy. :)

Szablon - ThemeForest FTW!

Pierwsza, najbardziej widoczna sprawa, czyli szablon - zmienił się. :) Trochę dyskutowałem na ten temat na Twitterze (pozdrowienia i wielkie dzięki dla Andrzeja i Michała za sugestie miejsc, w których mogłem szukać) - długo szukałem czegoś, co odpowiadałoby moim gustom i wyglądało chociaż podobnie do ubóstwianego LightWorda - marzenie spełniło się praktycznie na przedostatniej stronie listingu szablonów na ThemeForest. Niniejszym wszem i wobec ogłaszam, że “Black Sakura” FTW!

Jeszcze dzisiaj Andrzej zgłosił mi problem z dodawaniem komentarzy do wpisów, co szybko poprawiłem, ale jak na razie nie widzę większych problemów w wyglądzie / działaniu. Będę wdzięczny za wszelkie opinie na jego temat, może jest jeszcze coś, co Wam utrudnia przeglądanie tego blogu, albo zwyczajnie denerwuje swoją (nie)obecnością.

Harmonogram…

Cóż, nie da się tego skomentować inaczej niż… BUAHAHAHAHAHA. :) Zadanie na najbliższe tygodnie - wbić sobie do głowy fakt, że jak coś dobrze idzie, to się tego zwyczajnie nie rusza, zgodnie z zasadą:

if it’s not broken, don’t fix it

W każdym razie zdjąłem już tą stronę z blogu, więc mam nadzieję, że szybko zapomnicie o tym wybryku mojej wyobraźni. A kysz!

“Stylistyka”

Jeśli chodzi o treść wpisów, to oczywiście merytorycznie bez zmian - nadal będę starał się publikować możliwie dokładne opisy rozwiązań problemów, w końcu od początku taka była misja blogu i za to go chyba lubicie (google: “kowalczyk ”, pierwszy wynik :)), także tutaj Was nie zawiodę.

Ze względu na zmianę szablonu przestanę powtarzać tytuł wpisu w jego treści (pewnie wyglądało to dziwnie dla wielu z Was - sam zachodzę w głowę jak to się stało, że nikt mi nigdy tego nie wytknął) - w końcu przejście z wstępu do treści “jakoś” wygląda, więc nie muszę się ratować tego typu półśrodkami.

Najważniejszą zmianą będzie chyba jednak sugerowana mi nie raz przez Radka o wiele większa zwięzłość w wyrażaniu myśli. :) Oczywiście moja chęć rozwodzenia się nad każdym szczegółem i lania wody gdzie się da nie zmalała, ale niestety możliwości czasowe zmuszą mnie do publikowania od czasu do czasu wpisów w stylu “jak to naprawić -> [listing] -> właśnie tak, dziękuję”. Zobaczymy jak to wyjdzie “w praniu”. :)

Najbliższe tygodnie

(mam nadzieję) upłyną pod znakiem powrotu do pisania, na początek wraca Linkdump z numerkiem #64, wróci też główny wpis i na tym koniec, żeby nie rzucać się po kilku miesiącach na głęboką wodę. Jeśli będę czuł się na siłach i będzie to możliwe czasowo, to wróci też ten drugi, “środowy” wpis. Generalnie nie planuję się teraz przywiązywać do konkretnych dni publikacji, po prostu będę się starał utrzymać założoną normę tygodniową. W ten sposób może uda mi się znowu wbić w rytm.

Słowo na koniec

Dzięki wielkie za lekturę, wiem, że i tak nikogo nie interesuje co sam myślę o swoim blogu, jednak czułem wewnętrznie, że muszę to z siebie wyrzucić, chociażby po to, żeby pamiętać co wymyśliłem. :) Życzę wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że spodoba Wam się kolejny wpis. Do usłyszenia!